Sumatra

20.12.2017

Pierwszy dzień na Sumatrze a już jestem w niebo wzięty.

Lepszych imienin nie mogłem sobie wymarzyć. Sam lot z Malezji do Indonezji dobrze wróżył, na pokładzie Airbus 320 były tylko dwie białe twarze, ja i jakiś surfer, reszta to lokalesi. Od wylądowania, nie widziałem ani jednego białasa. Czuje się jak małpka w zoo i dobrze mi z tym. Moja próżność jest łechtana na każdym kroku. Ludzie mnie zaczepiają, pytają skąd jestem, pozdrawiają, uśmiechają się. Mam zakwasy na mięśniach twarzy od odwzajemniania uśmiechów, jak nigdy. Śliczne dziewczyny proszą mnie o wspólne zdjęcie...a ledwie na miasto wyszedłem. Nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia. Kosmos na każdym kroku. W hoteliku w którym mieszkam jestem pierwszym Polakiem.

Medan, przez turystów traktowany jest tylko tranzytowo dzięki czemu nie jest zepsuty turystycznym klimatem. Po jutrze ruszam dalej ale już wiem, że na koniec pobytu na Sumatrze, kilka dni spędzę właśnie tutaj.