30.11.2017

Tajlandia, Phuket, dzień drugi

Dzisiejszy dzionek spędziliśmy na wędrowaniu po Phuket. Aklimatyzujemy się do Tajlandzkich warunków i robimy rozeznanie co, gdzie i jak. Pogoda, jak na nasze dzisiejsze potrzeby, spisała się doskonale. Pełne zachmurzenie i przelotne deszcze, do dreptania po mieście idealnie a trochę tego dzisiaj wydreptaliśmy. Wczoraj zrobiliśmy 17 km, dzisiaj ponad 20. Jest progres i oby tak dalej. 

W trakcie naszej wędrówki, Andriu nawigował a ja fociłem. Udało mi się strzelić fote elektrykowi artyście, który majstrował coś w elektropajęczynie. Pełen szacun za odwagę dla gościa. Samo przechodzenie chodnikiem przy słupach energetycznych podnosi poziom adrenaliny a co dopiero majstrowanie w trzeszczących elektrycznością kablach. 

Poza rozeznaniem, degustowaliśmy też tutejsze specjały. Gwoździem programu był durian.Wielki owoc chlebowca. Opinie na temat smaku i zapachu są skrajne. Albo się go kocha albo nienawidzi, nie ma form pośrednich. Jest zakaz wnoszenia durianów do hoteli, autobusów i samolotów. Powodem zakazu jest osobliwy smrodek który ten owoc wydziela. 

Poza owocami, kosztowaliśmy różne tajskie dania. Wszystkie nieprzeciętnie pyszne ale największe wrażenie zrobiły na mnie krewetki w warzywach i ostrym sosie. Czegoś tak ostrego jeszcze nie jadłem a kto kosztował mojej kuchni, wie że z ostrością w moich potrawach żartów nie ma. Tym razem trafiła kosa na kamień ale dałem rade. Nie wiem jeszcze czy dam rade jak owa ostrość będzie opuszczała moje ciało, spodziewam się efektu przypominającego wydalanie potłuczonego szkła.  Nie wiem też jaki będzie efekt kosztowania ulicznych specjałów. Cóż, co będzie to będzie, ważne, że smakowało. Na wszelki wypadek postanowiliśmy przeprowadzić dezynfekcję układu pokarmowego. Spirytus z colą powinien sprostać wyzwaniu.Poza dezynfekcją jest jeszcze jeden powód dzisiejszego spożywania, jest Andrzej, ja mam na drugie Andrzej a dzisiaj, jak by nie patrzeć Andrzeja tak więc hulaj dusza, piekła nie ma.

Jutro, zaraz po śniadaniu ruszamy w dalej w drogę. Przed nami moc wraże, którymi z dziką przyjemnością z Wami się podzielę.